wtorek, 1 marca 2016

Zimowisko :)


Kilka fotek z naszego zimowego urlopu w Zakopanem :) 

Urlop wykorzystaliśmy bardzo aktywnie poza długimi spacerami, próbowaliśmy swoich sił na stokach - niezapomniana przygoda.

Każdy kto zamierza się wybrać na kilku - dniowy odpoczynek w góry to musi koniecznie odwiedzić:
- Dolinę Kościeliską (my jeszcze zajrzeliśmy do dwóch dostępnych w tym sezonie jaskiń: Mylnej i Raptawickiej)
- Dolinę Chochołowską
- Morskie Oko
- Gubałówkę
- Wielką Krokiew
- Kasprowy Wierch
- Krupówki  :) 

 Gdybyście zastanawiali się nad wyborem restauracji to gorąco polecam: Pstrąg górski, Owczarnię, Watrę, Czarny Staw.























niedziela, 14 lutego 2016

Walenty

Mimo, iż dzieli nas ponad tysiąc km to i tak mój M... :) po raz kolejny dowiódł jaki z niego romantyk. 
Południe, pukanie do  drzwi, u progu Pan kurier i piękny bukiet kwiatów z liścikiem w środku :). 
Bardzo miła niespodzianka :)

niedziela, 7 lutego 2016

Muzyka w tle :)


Oprawa muzyczna – to od niej zależy w dużym stopniu jakość zabawy.  Gdy tylko wybraliśmy lokal / restaurację zaczęliśmy dyskusję nt. jaki zespól umili nam wesele. Wcześniej, bawiąc się jako  gość nie przywiązywałam aż tak dużej uwagi, a powinnam, gdyż wybór byłby wtedy o wiele prostszy. I pojawił się mały problem, pytaliśmy znajomych jaki zespól jest godny polecenia, jaki im towarzyszył w tym ,,Wielkim dniu" opinie były różne, no i nadal byliśmy daleko od podjęcia decyzji / w kropce.
Coraz większą popularnością cieszy się na dzień dzisiejszy dj – wodzirej  my również mogliśmy uczestniczyć na weselu znajomych  (M. i A.) którzy zdecydowali się właśnie na taką formę zabawy. I było bardzo sympatycznie, gdyż świetnie potrafił zabawić wszystkich gości repertuar był dostosowany zarówno dla najmłodszych jak i starszych uczestników zabawy.
My ostatecznie wybraliśmy zespół, propozycji pojawiło się kilka (rezerwacji należy dokonywać  z nie małym wyprzedzeniem, gdyż terminy mogą okazać się zajęte).  Dzięki życzliwości ze strony orkiestry mogliśmy na żywo posłuchać granych melodii, piosenek i zobaczyć jak zabawiają gości (ukryci w ciemnościach -  jak paparazzi, czekający na sytuację, a nóż się wydarzy coś śmiesznego – i fotka będzie na pierwszą stronę gazet :) - w oczach bawiących / wychodzących gości mogliśmy tak wyglądać – a może inne myśli nasuwały się w ich  głowach - szpiedzy :))
Nawet gdy już klamka zapadła - jak zwykle ja osoba siejąca panikę zawalałam mojego biednego narzeczonego pytaniami, wątpliwościami czy podjęliśmy właściwą decyzję – pewnie w jego głowie nie raz zaświeciła się żaróweczka – czy dobrze wybrał, ale nie zespół tylko narzeczoną he he :)
Mogę jednak  powiedzieć z czystym sumieniem, że jeżeli miałabym drugi raz decydować, wybór byłby ten sam Zespół Gold - liczący 4 osoby, w tym Pan Zbyszek – osoba która rozkręci każdą imprezę – każdy z gości spiesznie wychodził na parkiet, Pani Aneta - piękny głos – robił wrażenie, perkusista – dał czadu i gitarzysta wszyscy stanowią zgrany zespół i jeżeli będzie możliwość po raz kolejny uczestniczyć z ich udziałem w zabawie – impreza gwarantowana, a na koncercie zasiądę w pierwszym rzędzie :)

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Martina . . .


Już długo w planach miałam zakup książki Martyny Wojciechowskiej ,,Przesunąć horyzont". Bardzo lubię ją jako osobę, z wielkim zaciekawieniem oglądam program Kobieta na krańcu świata.

Jaka jest autorka? Czym się wyróżnia?
Na pewno charyzmą, siłą i determinacją. Nie ma sobie równych. 

Czym mnie urzekła?
Swoją osobowością, uporem, dzielnie radzi sobie z trudami życia. 

Czy można dokonać krótkiej charakterystyki książki?
Kwestia indywidualna, każdy z nas ma własną interpretacje, inaczej odbiera słowa pisarki. Zawsze lubiłam spędzać czas na łonie natury, dlatego tak chętnie sięgnęłam po jej książkę, która podnosi na duchu, dodaje pozytywnej energii. Mogłam przenieść się do innego świata, poczuć klimat wyjątkowych miejsc, dzięki dołączonym zdjęciom. Książka z jednej strony wzrusza, porywa, zasmuca, a z drugiej strony rozwesela. 

Pani Martyna mimo wielkich przeciwności losu (uraz kręgosłupa)  postanawia zdobyć szczyt. Nie straszne jej warunki, w których żyje przez kilka tygodni, najważniejsza jest walka ze sobą. Nie udowadnianie innym, lecz sobie. Nie podąża za sławą, tylko za marzeniami, które realizuje.






sobota, 23 stycznia 2016

Zupa grzybowa z serem korycińskim



Składniki: 

20 dag grzybów suszonych 
1 rosołowa porcja warzyw ( 1 seler, 2 pory, 3 marchewki, ¼ kapusty, 1 pietruszka)
1 duża cebula
2 łyżki masła
1 ½ l wywaru mięsnego (najlepszy na kościach wołowych)
pieprz
20 dag sera korycińskiego z czarnuszką
½ pęczka świeżego koperku do posypania  grzanki (opcjonalnie)




Przygotowanie:

Grzyby moczymy na noc w niewielkiej ilości wody, potem wyjmujemy z wody, ale jej nie wylewamy. Kroimy je w paseczki. Warzywa obieramy, ścieramy na tarce - tylko por kroimy w paseczki. Cebulę siekamy drobną i szklimy na maśle w garnku do gotowani zupy. Gdy będzie miękka i przejrzysta wkładamy grzyby oraz starte warzywa. Dwa razy mieszamy, a potem zalewamy całość gorącym wywarem i dodajemy wodę z moczenia grzybów. 
Gotujemy razem, aż wszystkie składniki będą miękkie, a smaki się połączą (około 45 minut na małym ogniu). Doprawiamy hojnie pieprzem. Dwie minuty przed końcem gotowania do zupy wkładamy ser koryciński pokrojony w kostkę. Posypujemy koperkiem.
Podajemy z grzankami lub bez.  

Życzę smacznego :)