środa, 30 grudnia 2015

Świątecznie . . .


Bazylika w Licheniu :) 

Krótki spacerek alejkami w lekko mroźny już wieczór.




 Szopka Bożonarodzeniowa :)


 Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku - przede wszystkim ,,szczęścia ukrytego w malutkich sprawach".

Jabłuszkowe inspiracje . . .


Spacerując biedronkowymi alejkami, przeglądam oferty, z zaciekawieniem dotykam przedmiotów porozrzucanych w koszykach... :) moją uwagę przykuwają przepiękne zielone jabłuszka... w oddali urzeka mnie ich blask... na początek zabieram tylko dwa w ramach małego eksperymentu... czeka mnie przecież konsultacja z M...:) to nasz wspólny dzień... dobrze, że jest wyrozumiały... i od razu uzyskałam jego aprobatę...

Postanowiliśmy, iż nie zabraknie winietek, które są świetnym elementem dekoracyjnym i pomysłem jako prezent dla gości weselnych.  Pomagają także uniknąć zamieszania już na samym początku imprezy weselnej (nie robimy wówczas zawirowania w poszukiwaniu dla siebie i bliskich miejsca).  

 

Zdecydowaliśmy się na jabłuszkowe winietki :) Dokonaliśmy zamówienia w Biedronce, i dwa dni przed uroczystością pojechaliśmy po nasze małe maleństwa, jakie było zdziwienie na twarzy innych klientów...  my i 120 szt... jabłek przy kasie... :)  dużą uwagę przywiązywaliśmy do tzw. ogonków, które były niezbędnym detalem jako całości. To właśnie do nich  doczepialiśmy wykonane z rafy syntetycznej wstążki i winietki w kształcie listków, wykonane przez grafika :) wyszło bajecznie, choć opuszki palców bolały od połączenia winietki do jabłuszka -  nie lada wyzwanie.




Po uroczystości, widując się z bliskimi, gdy minęło już kilka dni spotkaliśmy się z miłymi komentarzami -  tak pięknie wyglądały, aż żal było je kosztować.



Praca została w pełni doceniona. Dziękujemy :)




wtorek, 29 grudnia 2015

Życie . . .


Niedzielne popołudnie, świeżo zaparzona kawka, ciacho...:) ja i mój wolny czas... Pierwsze co robię...chwytam za pilota...i przeskakuje przez kolejne kanały... początkowo z zamiarem obejrzenia dobrego kina, komedii... jednak po raz kolejny wielkie moje rozczarowanie... święta tuż tuż... a w programie telewizyjnym powtarzające się jak co roku filmy... Szklana pułapka, Kevin Sam w Nowym Yorku ... 

Ale widocznie ten dzień miałam spędzić inaczej... z książką w ręku. ,,Las, 4 rano" pożyczoną od M... :) z słowami nie zniechęcaj się, czytaj dalej... (w myślach co ona czyta:)) nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tego typu literaturą... pomijając już wulgarne słownictwo to jest to kolejna książka, która  trwale zapisze się w mej pamięci... Czy można dostatnie życie, podróże po świecie porzucić na własnoręcznie zbudowaną ziemiankę, na życie w zgodzie z naturą i zwierzętami?

Dopóki nie spotka nas nieszczęście, żyjemy w innym świecie... dobra passa, zabawa trwa - ale do czasu... śmierć córki... spowodowała, że główny bohater, porzuca swój dobytek i zaszywa się w lesie... Jest to historia dość poruszająca, pokazuje nam życie prostytutki, leśnego Dziada i córki Nataszy Jadzi, która urzekła mnie od samego początku...
Nie można być obojętnym... losy głównych bohaterów intrygują, poruszają i onieśmielają...