sobota, 7 listopada 2015

(...)



Ilekroć zadawałam pytanie… zawsze ta sama odpowiedź… najgorzej zacząć… i niestety muszę się z tym zgodzić.
Początki są trudne, ale trzeba myśleć pozytywnie, że wszystko się uda, i że podążamy we właściwym kierunku… mimo przeszkód, potknięć, otrząsnąć się i iść dalej…(choć nie ukrywam serce bije mi mocniej na samą myśl, że otwieram kolejny etap/ rozdział w moim życiu ), a więc zaczynamy - czas zapisać ,,białą / pustą kartkę..” ....:):):)
Noc była krótka lecz chyba jeszcze zwyczajna, towarzyszył mały niepokój - dreszczyk emocji przeszywał nasze ciała przed tym co będzie...zdałoby się wydawać, że to nic niezwykłego, poranek jednak bardziej ukazał oblicze tamtejszego dnia, tego co miało nastąpić tak długo wyczekiwane...
Delikatny lecz przyjemny chłodek orzeźwił nas od wczesnych godzin krzątających się tu i ówdzie. Rozpoczynało się to w co chyba trudno było uwierzyć, a może to jeszcze sen, bo przecież tak szybko to nie mogło nastąpić, przecież do niedawna było inaczej, po staremu...a jednak to nie sen, to nie dzieje się tylko w naszych rozespanych głowach, to rzeczywistość i uczucie w sercach.  Po wielu zabiegach, mocy przygotowań, chwil niepokoju stało się...stoimy na przeciw siebie, teraz już nic się nie liczy, nic innego nie ma znaczenia, dzieje się naprawdę, oczy wpatrzone w siebie na wzajem, dłonie splecione, serca rozgrzane i drżące kolana...:)...
te kilka zdań wypowiedzianych przez tak niespokojne usta trafiają i zostają już na zawsze. Szczęście i radość tryskają wokoło, wiara czyni cuda. Kolejny etap naszej wspólnej podróży. Dotarliśmy na miejsce, bogatsi o niezwykłe przeżycia i o coś najcenniejszego - siebie. Wszyscy już czekają, niewyobrażalna euforia krąży w powietrzu, jest tak idealnie, bajecznie, pięknie- bajka w której gramy główne role rozkręca się na całego. Tłumy przy nas dają nam to co najpiękniejsze: zdrowia, szczęścia, pomyślności, gromadki dzieci...wydaje się jakbyśmy dotknęli nieba...
Chwila wytchnienia i czas na kolejny mały sprawdzian… Muzyka w tle, najpierw delikatna i spokojna, róża w dłoni, subtelny pocałunek na początek i zaczynamy...
Świat wiruje a my razem z nim...
Chyba wszystko się udaje, nie wierzymy w to do końca, każdy detal, drobiazg mają swoje miejsce i znaczenie, zaczarowane jak za dotknięciem wróżki, która tu była nie dawno i wszystko poukładała...uśmiechy od ucha do ucha…
Jedyne co psuje ten nadzwyczajny nastrój to bieg czasu...nieubłaganie mija godzina za godziną a my próbujemy wykorzystać każdą jej minutę/ sekundę. Chcemy zatrzymać czas, choć na chwile, być wszędzie i z każdym z gości lecz to nie możliwe. Bajeczna noc przemija, wita nas poranek a z nim pierwsze promienie słońca ukradkiem zaglądające w okna, cieszymy się... jesteśmy szczęśliwi a jednocześnie czujemy mały smutek, że to trwało tak krótko, tak szybko się skończyło...
leżymy obok siebie trzymając się za ręce, wtuleni, zapatrzeni, zakochani... jedno ciało, jedna dusza jedno serce...razem już na zawsze.
                                                                                                                                                           (M..)

Zagłębiając się w powyższy tekst uchylam przed Wami pierwsze zrealizowane większe w moim życiu przedsięwzięcie-  własny ślub/ wesele :) 
Organizacja sprawiła nam (mi i mojemu ,,mężowi” – już pomału oswajam się z tym słowem, choć początki były trudne) wiele radości, wielu śmiesznych, niekiedy nerwowych sytuacji… ale najważniejszy był wynik końcowy. :)
Chciałabym się z Wami podzielić naszymi przygotowaniami do tego szczególnego, wyjątkowego dnia.
Wiele osób decydując się na ten krok, popada w pewną panikę (ja nie ukrywam też :)), od czego zacząć – i to jest pewien problem, istnieje przecież wiele portali, ale czy są one na tyle prawdziwe, rzetelne, że jesteśmy w stanie się nimi kierować.
Mam nadzieje, że dzięki moim radom pomogę Wam przejść tą drogę… A może Wy byście się podzieliły ze mną swoimi opiniami/ pomysłami nt. swojego ślubu… byłoby mi niezmiernie miło. :)









2 komentarze:

  1. Sylwia-jak pięknie opisałaś ten wyjatkowy dzień w Waszym życiu.I jak uroczo nazwałaś swój blog.....KLUCZ DO NASZYCH MARZEŃ....brzmi tak romantycznie i wzruszająco !!! Będę do Ciebie zaglądać tak jak do Kasi z Kamiennego Domu.Pisz dla nas,napewno ludzie będą do Ciebie wpadać na chwilkę zapomnienia od szarej nieraz codzienności...


    Lucyna S. ze śląska

    P.s Wszystkiego najlepszego na nowym etapie życia dla Was Kochani !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za bardzo miły komentarz...:) Za słowa, które dodają skrzydeł... zatrzymuje się na chwilę i czuje wewnętrzną radość.. pierwszy wpis - ale jakże dla mnie ważny... jeszcze raz dziękuje...pozdrawiam i oczywiście zapraszam :)

      Usuń