Wędrując w biedronkowym
sklepie ... z koszykiem pod pachą ... zatrzymuje się przy stoisku z książkami, tzw. mały postój - z pełnym zaciekawieniem ... oglądam, otwieram - wchodzę w jej
świat ... chłonę jej pierwsze wersy ... (brakuje tylko cichego miejsca, gdzie
mogłabym się zaszyć) .... Uzależnieni. Jak narkotyki
skrzywdziły moją rodzinę to dramatyczna opowieść matki w walce z nałogiem synów. Początkowo z pewnym dystansem ... a może i nutą niechęci - gdyż do końca nie byłam przekonana ... czy wybrana lektura zapisze się w mej pamięci ...
ale myliłam się ... gdy
tylko ogarnęłam domowe porządki ... przewracając kartkę po kartce ... weszłam w świat historii, który był dla mnie do tej pory obcy - nieznany ...
Wielkie uznanie dla rodziny borykającej się z narkotykami ... ile serca, matczynej troski, opieki ... potrzeba by ratować swoje dziecko - w tym przypadku dwoje dzieci - bliźniaków ... nasuwają się często pytania co można jeszcze zrobić ? gdzie się udać? jaką drogę ratunku wybrać ? na ile pozwoli nam nasza psychika - na jak długo wystarczy sił ?
Miłość matki nie zna granic...
nie jednokrotnie Elizabeth (mama bliźniaków) udowodniła, że wszystko inne wokół nie ma znaczenia. Poświęciła cały swój dobytek - oszczędności, które
wspólnie z drugim mężem odkładała na życie, emeryturę - była na skraju
bankructwa finansowego - ale każdy wysiłek, każdą próbę podejmowała z myślą o nich - przecież byli najważniejsi - to jej synowie, jej "obowiązek" ratowania ich z opresji - tj. spłata zaciągniętych
długów...
Losy tej rodziny nie były usłane
różami ... gdy tylko pojawiało się światełko nadziei, bohaterowie opowieści znów wracali do punktu wyjścia, (płomień nadziei gasł) ...
Jest to znakomite świadectwo /
przykład walki rodzinnej, jak narkotyki, czy inne używki niszczą życie
ludzkie ... nie tylko osób je zażywających, lecz całej rodziny... zabierają to
wszystko do czego doszliśmy w życiu ... i to co najbardziej kochamy -
bliskich ...
W mojej głowie nasunęło ... się
wiele myśli, refleksji... ciekawe jak będzie u Was ...
Zatrzymajcie się w
gonitwie codziennych obowiązków, by móc za pośrednictwem tej książki uświadomić sobie jaki problem stanowią narkotyki i jakie piętno odcisnęły na rodzinie.
Taki mały manifest ... STOP NARKOTYKOM ...
Bardzo lubie i chętnie sięgam po takie życiowe książki, dają wiele do myślenia i zmuszają nas do chwili refleksji i zastanowienia sie jak wiele mamy i jak wiele możemy stracić. Dziękuję za polecenie lektury, na pewno wkrótce do niej zajrzę. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń