niedziela, 22 listopada 2015

Lokalnie - wyborowo i wytwornie . . .

Głowa przepełniona pomysłami... :) kolejny plan wcielam w życie... tym razem wybór miejsca, gdzie cała akcja weselna się rozegra... (mija piąty miesiąc - czas tak nieubłaganie biegnie... nie dawno w gonitwie obowiązków weselnych ... dziś długo wyczekiwany spokój / harmonia ... )

Rozpalam domowe ognisko...  zasiadam otulona cieplutkim kocem, w jednej ręce organizer (klik), w drugiej długopis - robię notatki (plusy i minusy - przemawiające za ,,siedliskiem"...), decyzja była trudna, ale cieszyliśmy się na możliwość odwiedzeniu kliku naprawdę interesujących restauracji - wprowadzające nas w wyjątkowy nastrój... muzyka w tle,  my jako główni bohaterowie  :) okazja do skosztowania potraw szefów kuchni ... pyszności... :) nie zapominając o przemiłej obsłudze... :) jednogłośnie powtarzamy - chwilo trwaj... :)

Wybraliśmy bardzo klimatyczne miejsce, restaurację położoną z dala od zgiełku, przy leśnym zaciszu... dookoła przepiękna natura... otoczenie, które skłania do refleksji, zatrzymuje się i wchodzę jeszcze bardziej w świat marzeń....

Zaglądam, chłonę jej blask, ciepło... już wiem - poszukiwania zakończone... znaleźliśmy idealny lokal (klik) - dysponujący w swoim zapleczu - okrągłymi stołami (taki mały wyznacznik...:)), napotkaliśmy na swojej drodze życzliwych właścicieli, którzy obiecali (i dotrzymali słowa), iż dołożą wszelkich starań by był to nie zapomniany dla nas i naszych bliskich dzień – zarówno pod względem kulinarnym (przepyszna kuchni),  jak i ze strony obsługi weselnej. Czuliśmy się naprawdę wyjątkowo  - nadal zamykając oczy widzę biegających z tacami kelnerów, ubranych w biało – czarne mundurki...

Zmęczeni po kilkunastu godzinach dobrej zabawy, z rogalem na buziach odeszliśmy wspólnie z naszymi gośćmi, którzy zdecydowali się zamieszkać na jedną noc w pokojach gościnnych - na mały zasłużony odpoczynek... (warto zwrócić uwagę, czy lokal dysponuje bazą noclegową - jest to duże udogodnienie jeśli mamy gości z różnych części Polski... :))

Dziękujemy jeszcze raz za miłą atmosferę, był to niezapomniany dla nas dzień... i za zaproponowane potrawy (które mogłam ponownie skosztować – wręcz sobie podjeść :) na weselu znajomych M. i Ł. – gdyż na własnym pod wpływem towarzyszących do końca emocji – nie byłam w stanie - Wy też na to nie liczcie – nie ma czasu – zbyt dużo się dzieję, oczywiście pozytywnego) i dopilnowanie wszystkich szczegółów…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz